1. Pierwsze RPG, w które grałem-Nie będę oryginalny, pierwszą sesję rozegrałem w 1996 roku i był to Warhammer, kserówka wydania angielskiego.
2. Pierwsze doświadczenia jako MG-Szlify Mistrza Gry zdobywałem prowadząc Cyberpunka 2020 dla kolegów z mojego bloku, przy okazji wciągając ich w świat RPG.
3. Pierwsze zakupione RPG- Za 20 PLN odkupiłem od kolegi podręcznik do Cyberpunka 2020, który ktoś dał mu w prezencie. Jego do grania nie ciągnęło, a ja po przygodach w klimatach fantasy pragnąłem odmiany.
4. Ostatnio zakupione RPG- Wracając do hobby, po 10 latach niegrania i wyprzedaniu całej swojej kolekcji, postawiłem głównie na PDFy. Jednakże nie mogę się oprzeć pokusie nabywania papierowych podręczników. Ograniczam się w tym procederze do zakupu "używek" na Allegro oraz wspieram interesujące mnie kampanie na Polak Potrafi i Wspieram to. Ostatnim nabytkiem są podręczniki do Bestii i Barbarzyńców oraz Adventurers.
5. Najbardziej oldskulowe RPG jakie posiadam- Cyberpunk 2020 w stanie rozkładu jeśli chodzi o wydania papierowe, pewnie znalazłoby się coś starszego w darmowych PDF'ach z DriveThruRPG, ale kto by to ogarnął.
6. Ulubione, ale nie grane RPG- Fiasco, zakochałem się po prezentacji gameplay'a na Youtube zrobionej przez Wila Wheatona i ekipę TableTop. Jeszcze nie mam, ale jest na liście do zakupu- w papierze.
7. Najbardziej "intelektualne" RPG w posiadaniu- Nie rozumiem pytania, albo jakiś nieintelektualny jestem- cholera naprawdę istnieje takie słowo.
8. Ulubiona postać- Jako MG uwielbiałem swoich NPCów. kiedyś graliśmy w Toona w konwencji fantasy i jeden z bohaterów znalazł przeklęty miecz. Nie dość, że obdarzony osobowością i potężnym głosem, to jeszcze kochający śpiewać i będący zadeklarowanym pacyfistą- za każdym razem wykłócał się, że nie będzie walczył, przepraszał wrogów za obrażenia i trzeba było go kneblować, żeby zasadzka się udała.
9. Ulubiony zestaw kości- Nigdy nie byłem kostkowym fetyszystą i moje kości stanowią dziwną zbieraninę zwykłych modeli kupionych przy różnych okazjach.
10. Ulubiona literatura związana z RPG- Nie czytałem tego zbyt wiele, bo poziom owych publikacji jest z reguły zatrważająco niski, ale skusiłem się kiedyś na serię związaną z Shadowrunem, niestety nie pamiętam tytułów. Wiem, że nie były to książki najwyższych lotów, ale pomogły mi dopracować klimat moich sesji.
środa, 13 sierpnia 2014
wtorek, 3 grudnia 2013
+0 do charyzmy
Wczoraj obejrzałem "Zero Charisma" i czuję się zobligowany do podzielenia się wrażeniami. Moim skromnym zdaniem: Szkoda czasu. To niby tylko 1,5 godziny, ale znam dużo przyjemniejsze sposoby na spędzenie tego czasu. Np. depilacja pleców woskiem albo laparoskopia.
Film nudny, sztampowy, bez wyrazistych postaci- no chyba, ze ktoś lubi przerysowane karykatury. Do tego marna gra aktorów- amatorów, po prostu żenada. Jeśli tak wygląda kultura nerdish to ja się nie utożsamiam. Do BBT (TWP) to to się nie umywa.
Na plus można zaliczyć niezłe momenty takie jak:
-dyskusja który statek jest szybszy- USS Enterprise czy Sokół Milenium;
-rozwalenie railroadingu na sesji przez gracza hipstera.
Podsumowując. Nie polecam. Tylko dla masochistów!
PS: Jak ktoś ma odmienne zdanie to chętnie je poznam. Może ja się na Sztuce nie znam po prostu.
piątek, 25 października 2013
Prawdziwi Twardziele
Przeczytałem pierwsze 100 stron, czyli mam za sobą rozdziały dotyczące podstawowych zasad, opisy postaci i tworzenia bohaterów.
Pierwsze co rzuca się w oczy to prostota testów. Definiujesz ruch jaki chcesz wykonać, rzucasz 2k6 + odpowiednia cecha i masz sukces z warunkami na 7-9, na 10+ sukces bez obciążeń. W przypadku porażki dotkliwie odczuwasz konsekwencje. Dla mnie idealne wpasowuje się to w post-apokaliptyczny klimat. W przypadku walki jest podobnie, a na dodatek zegar obrażeń świetnie oddaje poczucie zagrożenia i nasuwa skojarzenia z Zegarem Zagłady.
Postacie są w miarę zrównoważone, chociaż na absolutnych faworytów obstawiałbym Choppera, Gubernatora i Guru, ale to dlatego, ze preferuję gry "polityczne". Miłośnicy wygrzewu powinni pokochać Żyletę i Egzekutora. Nie do końca rozumiem jak ktoś może chcieć grać Muzą, a Kierowca poza Furą to totalny słabiak. Podoba mi się tez Psychol, ale nie wiem jeszcze jak dokładnie działa psychiczny wir, może dalej coś się wyjaśni.
Tworzenie postaci polega na wyborze odpowiednich cegiełek: zestaw cech, ruchy i wyposażenie oraz Hx- czyli historii stosunków między graczami. Z opisu każdej postaci dowiadujemy się też od razu o jej możliwych rozwinięciach wraz ze wzrostem doświadczenia.
Rozdział dotyczący opisu postaci czytało mi się najciężej, gdyż zawiera wiele powtórzeń . Rozumiem, że jest to zabieg celowy, jeśli ktoś chce stworzyć np. Operatora to wystarczy, ze przeczyta te kilka stron i ma wszystko na miejscu, bez kartkowania. Wygodne w użyciu, ale uciążliwe w czytaniu.
Jak na razie system podoba mi się. Jego prostota przemawia do mnie bardziej niż rozbudowana linia Neuroshimy. Wracam do czytania.
Pierwsze co rzuca się w oczy to prostota testów. Definiujesz ruch jaki chcesz wykonać, rzucasz 2k6 + odpowiednia cecha i masz sukces z warunkami na 7-9, na 10+ sukces bez obciążeń. W przypadku porażki dotkliwie odczuwasz konsekwencje. Dla mnie idealne wpasowuje się to w post-apokaliptyczny klimat. W przypadku walki jest podobnie, a na dodatek zegar obrażeń świetnie oddaje poczucie zagrożenia i nasuwa skojarzenia z Zegarem Zagłady.
Postacie są w miarę zrównoważone, chociaż na absolutnych faworytów obstawiałbym Choppera, Gubernatora i Guru, ale to dlatego, ze preferuję gry "polityczne". Miłośnicy wygrzewu powinni pokochać Żyletę i Egzekutora. Nie do końca rozumiem jak ktoś może chcieć grać Muzą, a Kierowca poza Furą to totalny słabiak. Podoba mi się tez Psychol, ale nie wiem jeszcze jak dokładnie działa psychiczny wir, może dalej coś się wyjaśni.
Tworzenie postaci polega na wyborze odpowiednich cegiełek: zestaw cech, ruchy i wyposażenie oraz Hx- czyli historii stosunków między graczami. Z opisu każdej postaci dowiadujemy się też od razu o jej możliwych rozwinięciach wraz ze wzrostem doświadczenia.
Rozdział dotyczący opisu postaci czytało mi się najciężej, gdyż zawiera wiele powtórzeń . Rozumiem, że jest to zabieg celowy, jeśli ktoś chce stworzyć np. Operatora to wystarczy, ze przeczyta te kilka stron i ma wszystko na miejscu, bez kartkowania. Wygodne w użyciu, ale uciążliwe w czytaniu.
Jak na razie system podoba mi się. Jego prostota przemawia do mnie bardziej niż rozbudowana linia Neuroshimy. Wracam do czytania.
środa, 23 października 2013
Zostałem Twardzielem
Długo oczekiwane Apocalypse World w twardej oprawie w końcu trafiło w moje ręce. Przekazuję na gorąco pierwsze wrażenia dotyczące jakości wydania i biorę się do czytania.
Klimatyczna ilustracja zdobi, sprawiającą wrażenie solidnej, twardą lakierowaną okładkę.
Czarny grzbiet ze stylizowaną popękaną czcionką pięknie prezentuje się na półce.
Poręczny format A5, więc łatwo to to zabrać ze sobą i czytać tak jak lubię w środkach transportu publicznego.
Grzbiet szyty, wygląda na solidny, powinien wytrzymać wielokrotne kartkowanie.
Papier grubszy niż w budżetowych czytadłach.
Na pierwszy rzut oka skład i czcionka czytelne.
Jeśli miałbym się do czegoś przyczepić to wielkość diagramów- czcionka jest drobna i może utrudniać czytanie.
Także niektóre z ilustracji w małym formacie nie zachwycają i ze względu na oszczędny styl zlewają się w nic nie wnoszącą plamę.
Podsumowując jestem zachwycony. To pierwszy papierowy podręcznik zakupiony przeze mnie od czasu powrotu do porzuconego hobby i z wierzchu wygląda na wart wydanych pieniędzy. Biorę się za czytanie i będę wrzucał wrażenia na bieżąco.
Klimatyczna ilustracja zdobi, sprawiającą wrażenie solidnej, twardą lakierowaną okładkę.
Czarny grzbiet ze stylizowaną popękaną czcionką pięknie prezentuje się na półce.
Poręczny format A5, więc łatwo to to zabrać ze sobą i czytać tak jak lubię w środkach transportu publicznego.
Grzbiet szyty, wygląda na solidny, powinien wytrzymać wielokrotne kartkowanie.
Papier grubszy niż w budżetowych czytadłach.
Na pierwszy rzut oka skład i czcionka czytelne.
Jeśli miałbym się do czegoś przyczepić to wielkość diagramów- czcionka jest drobna i może utrudniać czytanie.
Także niektóre z ilustracji w małym formacie nie zachwycają i ze względu na oszczędny styl zlewają się w nic nie wnoszącą plamę.
Podsumowując jestem zachwycony. To pierwszy papierowy podręcznik zakupiony przeze mnie od czasu powrotu do porzuconego hobby i z wierzchu wygląda na wart wydanych pieniędzy. Biorę się za czytanie i będę wrzucał wrażenia na bieżąco.
wtorek, 3 września 2013
Powrót syna marnotrawnego
Wracam do żywych kolejny raz reaktywując bloga. Nie stawiam sobie przy tym jakiś celów typu "dwie notki tygodniowo". Myślę, ze będę pisał raczej nieregularnie. W najbliższym czasie planuję:
Mam nadzieję, ze tym razem wróciłem na dobre.
- Przyjrzeć się strona po stronie następującym pozycjom
- Fate Accelerated PL.
- Apocalypse World PL.
- Eclipse Phase Quick-Start Rules.
- 13 Października 2013 odwiedzić Fantasy EXPO we Wrocławiu i zdać Wam relację z tego wydarzenia.
Mam nadzieję, ze tym razem wróciłem na dobre.
sobota, 9 lutego 2013
Za przeproszeniem..., czyli dupa blada.
Ostatnio wypadki losowe dały mi się mocno w kość i kolejny raz plany wzięły w łeb.
Niniejszym wycofuję się z RNI 2, zwyczajnie braknie mi czasu na spięcie tematu, bo w życie "to nie je bajka". To nie znaczy, że zarzucam projekt "Rosja 1920". Będę po prostu dłubał przy nim w swoim tempie i mam nadzieję, że w miarę szybko uda mi się ukończyć Fabrykę, czyli demo pełnoprawnego projektu, które miało wziąć udział w Rzucie, ale z przyczyn ode mnie niezależnych nie zdołam go zapewne dokończyć do 1 marca.
Druga sprawa to prowadzenie regularnych wpisów na blogu. Mam mocne postanowienie, że zacznę pisać regularnie, notatkę lub dwie w tygodniu. Najpewniej będę pisał o darmowych materiałach dostępnych legalnie w sieci, a z czasem w końcu i o własnych projektach.
Po trzecie, jak uda mi się wrócić do regularnego grania, to mam zamiar zamieszczać również materiały dotyczące samej rozgrywki.
Nowy rok, nowe wyzwania i zaczynamy od początku.
Reset.
Niniejszym wycofuję się z RNI 2, zwyczajnie braknie mi czasu na spięcie tematu, bo w życie "to nie je bajka". To nie znaczy, że zarzucam projekt "Rosja 1920". Będę po prostu dłubał przy nim w swoim tempie i mam nadzieję, że w miarę szybko uda mi się ukończyć Fabrykę, czyli demo pełnoprawnego projektu, które miało wziąć udział w Rzucie, ale z przyczyn ode mnie niezależnych nie zdołam go zapewne dokończyć do 1 marca.
Druga sprawa to prowadzenie regularnych wpisów na blogu. Mam mocne postanowienie, że zacznę pisać regularnie, notatkę lub dwie w tygodniu. Najpewniej będę pisał o darmowych materiałach dostępnych legalnie w sieci, a z czasem w końcu i o własnych projektach.
Po trzecie, jak uda mi się wrócić do regularnego grania, to mam zamiar zamieszczać również materiały dotyczące samej rozgrywki.
Nowy rok, nowe wyzwania i zaczynamy od początku.
Reset.
czwartek, 17 stycznia 2013
RNI: Krótka notka o paru zmianach
Święta i choroby zbierają żniwo w postaci braku czasu na pisanie bloga. Ponadto przytłoczył mnie ogrom materiałów zebranych do projektu "Rosja 1920". Wyszło na to, ze żeby oddać w wasze ręce pełnoprawny produkt nie zdołam się zamknąć w wymaganej regulaminem RNI objętości i czasie. Stąd zgodnie z sugestiami w komentarzach pod poprzednim wpisem zmieniłem front robót i wziąłem na warsztat fragment tego uniwersum. Ten mini setting nosi roboczy tytuł "Fabryka" i dotyczy tajnej formacji wojskowo- wywiadowczej, będącej na usługach Cara Rasputina i parającej się zwalczaniem zagrożeń paranormalnych. W najbliższych dniach wrzucę już prawie ukończone wprowadzenie i tworzenie postaci. Całość ma mieć formę wywiadu rekrutacyjnego przeprowadzanego przez oficera tytułowej Fabryki. Następnie rozdział o mechanice w formie szkolenia wstępnego i szkice przygód, jako akta spraw do rozwiązania. Czas ucieka, ale powinienem się zmieścić w terminach rzutem na taśmę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)